Jajka w koszulkach (poached?)

Widać, ze jedno (pierwsze w kolejności wrzucania) nie całkiem się udało. Może dlatego, że, zachęcona podstawami teorii dynamiki,  próbowałam naukowej metody wykorzystania siły odśrodkowej przez wirowanie łyżką i wrzucanie jajka w oko huraganu. Wyszło dosyć poszarpane, nie całkiem takie, jakie miało być.

Ale, as they say, practice makes perfect, hence następne były już całkiem do przyjęcia:
IMG_0090

jeśli nie masz swojej metody, spróbuj moją:

  1. Garnek z wrząca wodą, kilka kropel octu i soli.
  2. Każde jajko po kolei, nie kilka na raz.
  3. Rozbijasz jajko na płaski talerzyk, delikatnie.
  4. Wrzątek bulgoce, ale nie gwałtownie: wsuwasz jajko do wrzątku, czekasz cierpliwie 20-30 sekund;
  5. Płaska łyżką cedzakową unosisz delikatnie, sprawdzasz, czy białko ścięte na wierzchu (od dołu zawsze jest ścięte)
  6. Jeśli nie, czekasz dalsze kilka sekund. Zazwyczaj, kiedy nieproszone wypłynie na powierzchnie, jest już bardzo ścięte, nie ten efekt, o który nam chodzi – nie chcemy gotować ‘na twardo’. Jeśli zbadasz i białko już nie jest przejrzyste, delikatnie unieś ponad garnkiem na następny plaski talerzyk i przekaż dalej. Ewentualnie posuwasz z następnym jajkiem od kroku (3).  Pamiętaj, że woda musi cały czas pomaleńku wrzeć.

Przykład wykorzystania: zapiekane pod sosem szczawiowym.

This entry was posted in Weights, measures, how-to, notes to self... Bookmark the permalink.

2 Responses to Jajka w koszulkach (poached?)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *