Ewy marynata do jalapeño

Eksperymentuję z papugowaniem marynaty Ewy – trafiły mi się dwie tacki zielonej wściekłości i spróbuję przerobić je na zimowe frykasy.

Juz zrobilam, juz wiem. Wściekłe, ale dla prawdziwych mężczyzn i im równych kobiet wydaje sie dokladnie to, co doktor poleca. Jendno jest pewne – móhj pierwszy zespół dwóch słoiczków starczy do wiosny . Potem zrobimy znowu.

Ilości trzeba dobierać do ilości obiektu – na duży słoik (prawie dwa litry), i do tego drugi (1/2 litra) ciasno wypchane jalapeños zużyłam

  • 700 ml apple cider vinegar
  • 700 ml wody
  • 2 łyżki czarnego pieprzu
  • Kilka liści laurowych
  • 6 ząbków czosnku
  • Garść grubej soli
  • 2 łyżki cukru
  1. Czysty wyparzony słoik napełniłam strączkami jalapeño – to zajęło mi trochę czasu, bo bardzo starałam się równo upchać
  2. Zagotowałam marynatę, pozwoliłam jej się trochę pogotować na wolnym ogniu
  3. Wrzątkiem dopełniłam słoik – powoli, odczekując, aż wszystkie możliwe bąbelki powietrza wypłyną na wierzch
  4. Zakręciłam szczelnie i wyniosłam do chłodu. Planuje zajrzeć za tydzień- dwa.. Stay tuned..

 

This entry was posted in Savoury, spicy and hot / ostre, kwaśne i inne and tagged , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published.